Warszawskie wojaże VII b

To były cztery pełne wrażeń dni – tak swoją wycieczkę do Warszawy mogliby podsumować uczniowie klasy VII b. I rzeczywiście – nie było czasu na nudę…

Do stolicy wybraliśmy się pociągiem już w niedzielę. A to dlatego, że chcieliśmy zobaczyć spektakl w Studio Buffo. Był to musical Piotruś Pan, który zaskoczył nas rozmachem, piękną scenografią, efektami specjalnym (nie mówiąc o Nataszy Urbańskiej, która jako dorosła Wendy pojawiła się w finale). Piękna weekendowa pogoda zachęciła nas też do podziwiania Warszawy z Tarasu Widokowego Pałacu Kultury i Nauki.

Wypocząwszy i zjadłszy pyszne śniadanie w o3Hotel, kolejny dzień rozpoczęliśmy od porannego spaceru po ogrodach na dachu Biblioteki Uniwersyteckiej. Tam dostrzegliśmy już budynek, do którego zmierzaliśmy – Centrum Nauki Kopernik. Kilka godzin doświadczaliśmy i bawiliśmy się, ucząc. Wszystkim nam bardzo spodobała się wystawa niebezpiecznych pająków, jaszczurek, węży czy żab. Z uśmiechem na twarzach ruszyliśmy Wybrzeżem Kościuszkowskim w stronę Syrenki, a po sesji fotograficznej z nią niespodziewanie znaleźliśmy się w centrum planu filmowego. Oto bowiem kręcono zdjęcia do filmu Za duży na bajki 3. Mogliśmy zobaczyć na własne oczy, jak pracuje ekipa filmowa. Jako że zamierzaliśmy zwiedzić Stadion Narodowy, metrem udaliśmy się w jego stronę. Dotarliśmy do wielu zakamarków, które na co dzień służą zawodnikom naszej reprezentacji. Byliśmy nie tylko na trybunach, ale też w szatniach, strefie spa, lożach czy w miejscu pracy dziennikarzy komentujących mecze. Zrodziły się nawet plany wynajęcia niektórych przestrzeni na przyszłoroczny komers, ale w końcu upadły. To jednak za daleko… Ostatnim punktem tego dnia było zwiedzanie Fabryki Czekolady E. Wedel. Jak tam jest ciekawie i smacznie – bo nie tylko oglądaliśmy, ale ciągle degustowaliśmy! Większość stwierdziła, że karmelowa czekolada, lody jagodowe z białą czekoladą oraz mrożone ptasie mleczko to hity tego miejsca!

We wtorek – choć niechętnie – musieliśmy wstać wcześniej, bo o 9.00 mieliśmy stawić się w Sejmie RP. A wszechobecne remonty i warszawskie korki nie mogły nam tego przecież uniemożliwić! Bardzo nam się ta wizyta spodobała. Spore wrażenie zrobił na nas majestat parlamentu oraz środki bezpieczeństwa, które sprawiły, że na jakiś czas spoważnieliśmy. Podobną kontrolę przeszliśmy, wchodząc później do Centrum Pieniądza NBP. To przecież też poważna instytucja. Dowiedzieliśmy się tam wielu rzeczy o banknotach, monetach, giełdzie, zabezpieczeniach itp. Próbowaliśmy wydobyć sztabkę złota, żeby ją przywieźć do Rozdrażewa, ale niestety – była zbyt ciężka. Po smacznym obiedzie udaliśmy się na zwiedzanie centrum miasta z panią Basią – naszą przewodniczką, która starała się nam ciekawie przybliżyć informacje o mijanych miejscach. Trzeba dodać, że tego dnia stwierdziliśmy, że mieszkanie w stolicy (a szczególnie jej centrum) do łatwych nie należy. Doświadczyliśmy, czym są zmienione trasy środków transportu publicznego, zamknięte dla ruchu ulice, kordony policji, jeżdżące w tę i z powrotem Służby Ochrony Państwa – a to wszystko za sprawą odbywającego się w tych dniach 10. Szczytu Inicjatywy Trójmorza.

Zanim wróciliśmy do domu, zwiedziliśmy w środę Zamek Królewski, podziwiając m.in. salę, w której uchwalono Konstytucję 3 maja czy obrazy Canaletta. Z resztą z malarstwem mieliśmy tego dnia wiele do czynienia, bo zdążyliśmy jeszcze udać się do Muzeum Narodowego, gdzie bardzo angażując się w grywalizację, poznawaliśmy najpiękniejsze dzieła XIX wieku. Szkoda tylko, że Babie lato Chełmońskiego wywieziono akurat do Poznania…

To był intensywny czas, ale zostało jeszcze tyle do zobaczenia. Na pewno do Warszawy nie raz wrócimy.

Anna Broda